Obserwatorzy :P

niedziela, 26 sierpnia 2012

Epilog

<3 lata później - Oczami autorki>
Katherine i Harry: Aktualnie są 2 lata po ślubie. Rok temu na świat przyszła ich śliczna córeczka Darcy. Dziewczynka to czysty tatuś. Ma po nim śliczne loczki, zielone oczka i słodkie dołeczki.
Kat i Harry razem z małą mieszkają w swoim domu. Razem są szczęśliwi i oddali by za siebie życie. 

Kate i Zayn: Ich mała córeczka Cortney nie dawno obchodziła 4 urodziny. Z tej okazji dwójka młodych rodziców razem ze swoją córką wyjechała na wakacje do Nowego Yorku. 
Chociaż czasem się kłócą są dobraną parą i kochają się nad życie.

Liam i Danielle: Także są 2 lata po ślubie. Mają córkę której wspólnie nadali na imię Lauren. Danielle uczy ją tańczyć a Liam śpiewać.
Tworzą oni spokojną i kochającą się rodzinę.

Sara i Niall: Miesiąc po zaręczynach Kat i Hazzy na świat przyszedł ich syn Even który jest bardzo podobny do swojego taty. Miesiąc temu Niall oświadczył się dziewczynie. Ślub planuję za najbliższe 2 miesiące. 
Razem są szczęśliwą rodzinką.

Louis: Pozbierał się po śmierci Cortney i znalazł inną dziewczynę. Jest nią śliczna rudowłosa dziewczyna o imieniu Camile. Razem są już od półtora roku. Jak na razie nie śpieszy im się z ślubem. Chcą cieszyć się wolnością dopóki są młodzi.

Cortney: W niebie ma jak w raju. Codziennie tańczy Makarene z aniołami i ogląda swoich przyjaciół z góry. Radość sprawia jej wiadomość że Louis znalazł sobie kogoś z kimś znów może być szczęśliwy.

One Direction: Jest to już najpopularniejszy boys-band na świecie. Zespół swoimi nowymi singlami podbija listy przebojów i serca milionów nastolatek które nadal kochają ich tak jak kilka lat temu.

Losy reszty bohaterów:
Kevin: Nie dawno stanął przed sądem pod zarzutem zamordowania swojej narzeczonej. Przyznał się do zarzucanego mu czynu. Dostał 2 lata w zawieszeniu na 5 lat. Aktualnie przesiaduje swoją kare w więzieniu.

Nicki: Po stracie najlepszej przyjaciółki załamała się psychicznie. Wielokrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Teraz regularnie uczęszcza na wizyty do psychologa.

Josh: Po zerwaniu z Kat znalazł sobie dziewczynę z którą jest już rok po ślubie. Tworzy z nią szczęśliwą rodzinę i próbuje zapomnieć o swojej nie spełnionej miłości z Kat.
Razem ze swoją ukochaną przeprowadził się z Paryżu do Norwegi.
 
-------------------------------------------------------------
Sorcia że tak ciągle zmieniam ten epilog ale musiałam jechać po mój nowy mundurek do szkoły. 
No to co.. Trzeba będzie powiedzieć ,,Pa pa Kat i Harry" i tworzyć na innych blogach. No mozę na blogu bo został mi tylko jeden (Dla idiotów : Drugi jest zawieszony).
Myślę że opowiadanie się podobało i chętnie go czytaliście.
A teraz.. Mówimy papa Harremu i Katherine i dajemy im święty spokój a witamy nową parę mianowicie Emme i Harrego z mojego nowego bloga :)
Dziękuję za tyle wyświetleń tego bloga, za 200 ileś tam komentarzy i.. Za to że byliście i czytaliście moje wypociny.
Kto wie.. Może kiedyś wrócę do pisania o przygodach Katherine i Harrego.
Całuję was mocno i.. Żegnam się z moimi czytelnikami ;(
 




Rozdział 24

-Harry ale po co to wszystko?- zapytałam gdy ujrzałam ślicznie wystrojony stolik. Były na nim świece, płatki róż i inne ozdoby. Usiadłam na krześle a na wprost mnie Harry.
-Mógłbyś mi wytłumaczyć o co tu chodzi?- uśmiechnęłam się.
-Bądź cierpliwa.. Wszystko w swoim czasie- odwzajemnił uśmiech. Po 5 minutach ciszy złapał mnie za rękę i kazał wstać. Zrobiłam to o co prosił. Następnie zawiązał moje oczy bandanką i kazał się obrócić tyłem.
Po chwili bandanka zniknęła z moich oczu a na niebie ujrzałam duży i wyraźny napis ,,Katherine Sophie Vegas wyjdziesz za mnie?".
Obróciłam się zszokowana w stronę Harrego który klęczał przede mną z pierścionkiem w ręce.
-Chcę być z tobą już do końca swoich dni. Założyć rodzinę i być przy tobie z myślą że jesteś już na zawsze moja... Uczyń mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i powiedz ,,Tak"- lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy a w oczach zaświeciła iskierka nadziei.
-Harry... Ja nie wiem czy jestem jeszcze gotowa na tak poważną decyzję. To mnie troszkę przeraża..-
-Jeśli się nie zgodzisz moje serce przestanie bić a kawałek mnie umrze- powiedział a po jego policzku spłynęła samotna łza.
-Ale..-
-Kat.. Bez ciebie ja nie istnieję a życie nie ma żadnego sensu- przerwał mi.
-No.. Dobrze. Tak! Wyjdę za ciebie- rzuciłam się na chłopaka przez co upadł na ziemię.
-Kocham cię- czule mnie pocałował i założył na palec pierścionek.
-Uhu! Będzie ślub!- z krzaków wyskoczyła Kate, Zayn i mała Cortney.
-Harry co oni tu robią?- zmroziłam go wzrokiem.
-Nie marudź tylko uśmiech!- Kate pstryknęła nam fotkę.
-A teraz gorzko, gorzko!- krzyknął Zayn.
-Ekhem..- spojrzałam na dziecko.
-O mój boże.. Nic mu się nie stanie jak popatrzy- przewróciła oczami Kate jednak skarciłam ją.
-Oj dobra, dobra- zakryła małej oczy. Gdy już to zrobiła złożyłam namiętny pocałunek na ustach Harrego.
Usłyszałam jak mała Cort klaszcze w rączki.
-Kate!-
-Będzie łamać z wujaszkiem ludzkie serca- zaśmiał się Harry na co dostał w łeb.
-Ał.. No co? Przecież trzeba czegoś nauczyć małej- uśmiechnął się.
-Wiesz że jesteś idiotą?-
-I za to mnie kochasz?- zaśmiał się.
-Bingo!- wyrwałam się z jego objęcia i krzyknęłam na całą okolicę.
-Przymknij się idiotko!- ochrzanił mnie Zayn.
-Może wróćmy już do domu? Robi się chłodno- lekko się zatrzęsłam na co Harry zarzucił na mnie swoją bluzę.
Wróciliśmy do domu gdzie czekała na nas już reszta z 2 butelkami wina.
-No to.. Świętujemy!-krzyknęła Sara.Wszyscy usiedliśmy przy stole i wzięliśmy do rąk kieliszki.
Nasze zaręczyny świętowaliśmy do białego rana. Ten dzień zaliczam do najlepszego dnia w moim całym życiu.
KONIEC

----------------------------------------------------------------------------------------
No to co? Czeka nas jeszcze tylko epilog i żegnamy się z Katherine i Harrym. Ten rozdział planowałam dość długi jednak nie wyszedł mi i go skróciłam.
Mam nadzieję że podobały wam się moje wypociny i z chęcią je czytaliście.
Opowiadanie chciałam zakończyć na minimum 28 rozdziale jednak chcę się zająć moim nowym opowiadaniem -KLIK-.
Obiecuję że jeszcze dziś pojawi się epilog. Chyba że matka nie pozwoli mi później wejść na neta to będzie jutro.
A żegnać się będziemy już w epilogu.
Pozdrawiam <333

Besty z 1D cz.2 + gify

Hejo! A więc dziś znów nie chce mi się dodawać rozdziału więc postanowiłam że znów dodam parę bestów i kilka gifów które strasznie mi się podobają.
Besty:
No jak?! Ja się pytam!

Tak! Wyjdę za ciebie! 

Ha ha! Zgadzam się.. ;P

Mądre słowa kochany blondynku ;P

A teraz może besty bez 1D:
Ha ha! Taka właśnie jest mua reakcja...

Kurwa! Zaczęłam jak idiotka szorować ekran!

Jebłam do tyłu z krzesłem xD

Hue hue... xD

Kurwa! Znów wyjebałam z krzesłem do tyłu -.-

Matko nie było prościejszego? Przecież wiadomo że pisze tu ,,I love you ♥"

Właśnie! A za karę pobawimy się wiatrówką buhaha xD (Wiem.. Czasem przerażam ludzi"

A teraz gify z 1D:

Ja pierdole! Ale się wystraszyłam!

Ha ha! Fanka wyższa od Louisa. Louis przygotuj się! Jak będę miała 18 lat to będziesz musiał stawać na stołku żeby być taki jak ja xD..

Niestety.. Zobaczył mnie ;(

Zajebisty Malik ;P

 Co za skubaniec!

Hue hue... Liam dostał w krocze! xD

 Jest Liam, jest impreza xD

I'm sexy and i know it

Zajebiszciasty Styles ♥♥

Tyle chyba starczy nie? 
Wiecie że w środę są urodziny Liama. Zatem w ten dzień powinnaś robić to co napisane powyżej. Ja jestem już przygotowana. Najwyżej mama wyrzuci mnie z domu.
Jutro dodam już rozdział :)
Pozdrawiam <333




sobota, 25 sierpnia 2012

Besty z 1D

Zamiast rozdziału postanowiłam dodać parę fajnych bestów. Dlaczego nie rozdział? Nie mogę go jakoś skończy więc.. Ale besty też dobra nie?

http://besty.pl/1451200 (To oznacza... że oni za mną tęsknią?)
http://besty.pl/1493040  (Tak.. Właśnie taka jest moja reakcja jak zobaczę gołębie)
http://besty.pl/1481185 (Tak! Ja pragnę tylko ich!)
http://besty.pl/1474160 (Ktoś powiedział że trzeba być normalnym?)
http://besty.pl/1465890 (No właśnie.. No to kiedy lecimy?)
http://besty.pl/936174 (Jak dotniesz to kurwa uduszę!)
http://besty.pl/archive/693130 (Louis pamiętaj że masz jeszcze mnie ;P)
JA TEŻ TAK CHCĘ!

Ty szujo jedna! Zostaw mojego Zayna! 

 Jebłam <333

Oj plawda, plawda...

 
Takie właśnie są moje reakcje... ;P

Ha ha! Gigantyczna łyżka i Liam - jebłam ;P

Kto wstawia mnie i moje miny na besty?! Ja się pytam!

 Zawsze i wszędzie w mojej głowie tylko 1D.

Właśnie! Cisza!

 Hah ile nas łączy...

Racja Zacna Milordzino ;)

A więc jak na razie tyle.. Jeśli chcecie więcej takich bestów to piszcie w komentarzach..
Pozdrawiam <333





czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 23

<Dzień pogrzebu>

Rano wstałam bardzo wcześnie tak samo jak reszta naszej paczki. W zwykły dzień trudno było wyciągnąć nas z łóżka o 12:00. Ale dzisiaj był dzień w którym ostatni raz mieliśmy zobaczyć Cortney. To był dzień w którym mieliśmy się rozstać z nią na zawsze. To jest nadal dla mnie szokiem jednak takie jest życie i nikt tego nie zmieni.

Zeszłam na dół żeby napić się ciepłej herbaty przed wyjściem i coś zjeść. Na dole siedział już Niall grzebiąc widelcem w wczorajszym spagetthi i z nie chęcią pakując go do buzi.
-Niall nie jedz jak nie chcesz- sztucznie się do niego uśmiechnęłam i zabrałam się za robienie kanapek. Zjadłam jedną i wypiłam herbatę. Później wróciłam do siebie żeby się ubrać.
Ubrałam się i związałam włosy w koka. Usta pomalowałam na czerwono a policzki przypudrowałam różem. Gotowa zeszłam na dół.
-Idziemy- powiedział Harry który podtrzymywał Louisa który był cały blady i zapłakany.

Patrzyliśmy na trumnę wsadzaną w zimną ziemię. Wszyscy od razu wybuchli płaczem. Wtuliłam się w Harrego.
-Wszystko będzie dobrze- szepnął.
-Mam taką nadzieję- powiedziałam cicho i ostatni raz spojrzałam na trumnę.
2 godziny później pogrzeb skończył się. Przy grobie została tylko rodzina Cort i Louis. Nasza reszta stanęła z tyłu wpatrując się w grób i w Louisa.
-Współczuję Louis'owi. Co on musi teraz czuć... Masakra- westchnęła pochmurnie Danielle.
-Miejmy nadzieję że znajdzie sobie miłość która zastąpi tą pustkę w jego sercu i wreszcie będzie szczęśliwy i uśmiechnięty..- powiedziałam nie odrywając wzroku od pasiastego.

Wróciliśmy do domu. Każdy poszedł do siebie. W domu było cicho. Tak jakby nikogo w nim nie było. Tą grobową ciszę przerwał dopiero jęk Kate.
-O kurwa! A co jeśli się zaczyna?!- pomyślałam. Przecież Kate była w ciąży! Szybko wbiegłam do jej pokoju.
-Kate wszystko dobrze?!- spytałam.
-A jak myślisz?!- krzyknęła. Szybko pobiegłam po Zayn'a i resztę bandy.
Zawieźliśmy Kate do szpitala. Od razu została przewieziona na porodówkę. Wszyscy usiedliśmy na krzesłach przed białymi drzwiami. Do sali mógł wejść tylko Zayn więc nasza reszta musiała siedzieć na zewnątrz.
Minęło już kilka godzin a my nadal siedzieliśmy pod salą i czekaliśmy na jakieś wieści. W końcu po 8 godzinach z sali wybiegł szczęśliwy Zayn.
-Mam córkę! Mam małą córeczkę!- krzyczał latając po całym korytarzu.
-Gratulacje!- krzyknęliśmy z smajlem na gębie przytulając mulata.
-Możemy wejść do Kate?- zapytałam.
-Tak oczywiście! Jest zmęczona ale i tak właźcie- weszliśmy do środka gdzie ujrzeliśmy uśmiechniętą brunetkę z dzieckiem na rękach.
-Ooo jaka słodka..- uśmiechnęłam się do małej która miała ciemniejszą karnację po tacie i brązowe oczka po mamie. Włosy miała w kolorze ciemnego brązu.
-Wybraliście już imię?- zapytałam dwójki szczęśliwych rodziców.
-Chcieliśmy żebyś ty wybrała..- powiedzieli do mnie, lekko się uśmiechnęli i podali mi na ramiona małą kruchą dziewczynkę.
-Damy ci na imię Cortney po zmarłej cioci- powiedziałam wpatrując się w dziecko.
-Zgadzam się z twoją decyzją.. A jak będzie starsza zabierzemy ją na grób Cort- odparła Kate która po mojej wypowiedzi trochę posmutniała. Jednak jej oczy cieszyły nadal cieszyły się narodzinami małej Cortney.
-My już będziemy jechać kotku- pocałował ją w czoło Zayn.
-Przyjedziecie jutro?- zapytała brunetka gdy wychodziliśmy.
-Oczywiście że przyjedziemy- uśmiechnęła się Sara. Kate pożegnała się z nami po czym opuściliśmy budynek.

<Tydzień później>
Dzisiaj szpital miała opuścić Kate i nowy członek naszej rodziny. Z samego rana pojechaliśmy więc po Kate i Cortney.
-No i jak się czujesz?- zapytałam gdy razem z Zaynem weszłam do sali.
-Czuję się jak nowo narodzona. A gdzie reszta?- zapytała gdy wychodziliśmy.
-Nie chciało im się ruszyć tłustych dupsk- zaśmiałam się.
-Cii! Jak nadal będziecie się zachowywać jak debile to Cortney wyrośnie na młodego bandytę- skarciła nas Kate. 
-Oj no dobra.. Postaramy się- mruknęliśmy równo i wsiedliśmy do samochodu. 
15 minut później byliśmy już w domu. Kate razem z Zaynem i Cortney powędrowała do pokoju małej a ja poczłapałam do siebie gdzie siedział Harry.
-Dlaczego nie jesteś u siebie?- zapytałam. 
-Dzisiaj o 19:00 bądź przed domem...- uśmiechnął się tajemniczo i czule pocałował.
-Wiesz jak ja nie lubię niespodzianek?- usiadłam na jego kolanach.
-Ale ja uwielbiam robić ci niespodzianki. A teraz sorry ale muszę iść się przebrać- powiedział i wyszedł z pokoju. 
Ja też postanowiłam iść się przebrać. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy
Dokładnie o 19:00 zbiegłam na dół gdzie czekał na mnie już Harry.
-Gotowa?- zapytał.
-Gotowa- uśmiechnęłam się. Odwzajemnił uśmiech i chwycił moją dłoń po czym opuściliśmy progi domu.
Długo szlajaliśmy się różnymi uliczkami. W pewnym momencie Harry zawiązał moje oczy moją bandanką.
-Co ty robisz idioto?- zapytałam idąc przed siebie. Nic nie odpowiedział tylko odwiązał bandankę.
Stanęłam jak wryta.
-To wszystko dla ciebie- szepnął mi do ucha.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Heh w jakim pięknym momencie wam przerwałam. Rozdział nudny ale teraz rozdziały nie będą ciekawe jak wcześniej. Albo poprawka.. 'Może' nie będą ciekawe. 
No powiem wam moi drodzy że WIELKIMI krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania. Chyba że będę miała jeszcze jakieś pomysły później to może i napiszę z 40-50 rozdziałów. Ale jak na razie planuję zakończyć o opowiadanie na rozdziale 28-39 no i jeszcze nie za długi epilog.
No ale... Mam nadzieję że chociaż wam podoba się ten rozdział. A teraz pytanie.. W ankiecie (którą dzisiaj niestety usunęłam) ,,Ile osób czyta o opowiadanie?" 15 odpowiedziało że czyta a więc..Dlaczego pod ostatnim rozdziałem pojawiły się tylko 3 komentarze (nie licząc moich). Odpowiecie mi na to pytanie?
A teraz inna sprawa. Jak podoba się nowy wygląd bloga? Ma on zostać czy ma wrócić stary? Ja osobiście uważam że ten jest o wiele lepszy od poprzedniego. Ten stary jakoś mnie tak drażnił w oczy kiedy czytałam.
Zapisałam się a miałam napisać po tym rozdziałem tylko 2 linijki.. Ale tak jest jak się zacznie coś mamrotać. 
Obiecuję że następny rozdział będzie ciut ciekawszy ale.. Ja i obietnica? Ha ha. Tylko debil uwierzył by w to co gadam..
Pozdrawiam<333

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 22

Minęły 2 miesiące. Co mogę o nich powiedzieć? A to że Cortney wyprowadziła się. Wszystko przez jej kłótnie z Louis'em. Nie odzywa się do nas.. Po prostu od tak zniknęła z naszego życia. Czy tęsknię za nią? Tak i to bardzo.. Jednak trzeba dalej żyć.
Akcja z rzekomą zdradą Sary nie jest już poruszana w naszym domu. Dla nas jest już to skończony temat.
Ale wracając do rzeczywistości...


Razem z Harrym siedziałam w swoim pokoju przeglądając na laptopie, twittera. Najczęściej zaglądaliśmy na profil Cortney.
-Jak ja bym chciała żeby ona znów była z nami- westchnęłam i zamknęłam sprzęt.
-Nie bój się.. Nie długo do nas wróci. Znów będziemy wszyscy razem..- lekko uśmiechnął się i przytulił mnie.
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy dopóki nie przerwał nam jej dźwięk telefonu.
-Poczekaj.. Pójdę odebrać- wygramoliłam się z objęcia Harrego i zbiegłam na dół do kuchni. Chwyciłam za słuchawkę i przyłożyłam ją do ucha.
-Słucham?-
-Czy mógłbym prosić do telefonu pana Louis'a Tomlinson'a?- usłyszałam męski głos.
-Tak zaraz go dam- pobiegłam na górę i zapukałam do jego pokoju. Usłyszałam ciszę co oznaczało że mogę wejść.
-Louis.. Telefon do ciebie- powiedziałam i podałam go Louis'owi po czym opuściłam jego pokój i wróciłam do swojego.
-Kto dzwonił?- zapytał Harry który leżał na łóżku przeglądając jakieś czasopismo z mojej półki.
-Nie wiem.. Jakiś facet. Chciał gadać z Louis'em..- powiedziałam i położyłam się obok niego.
-Myślę że to coś złego- powiedziałam i spojrzałam smutnym wzrokiem na Hazziora.
-Nie gadaj takich głupot! Na pewno dzwonią o wywiad albo jakiś kolega chce z nim po..- nie dokończył bo usłyszeliśmy przeraźliwy krzyk Louisa. Po tym usłyszeliśmy jeszcze tłuczony wazon. Wszyscy wbiegli do jego pokoju.
Tomlinson siedział na środku dywanu z twarzą w rękach. Płakał.. Płakał jak nigdy dotąd. To po prostu nie był nasz wesoły Louis. Wyglądał teraz tak jakby właśnie załamał mu się cały świat.
-Louis co jest?- uklękłam obok niego. Wtulił się w mój czarny sweterek który od razu stał się cały mokry.
-Cortney..ona..- próbował coś powiedzieć ale nie potrafił. To tak jakby zabrało mu mowę.
-Louis spokojnie. Powiedz co się stało..-
-Musimy jechać... Zidentyfikować ciało..- powiedział. Spojrzeliśmy na niego z nie do wierzeniem.
-O czym ty gadasz?- zapytała Sara.
-Ona nie żyje! Jej już nie ma!- krzyknął Louis, wstał i rzucił drugim wazonem o ścianę.
-Niee.. To nie jest prawda! Ona żyje.. Zaraz przyjdzie uśmiechnie się i powie jak bardzo nas kocha- odparłam i zaczęłam cofać się do tyłu.
-Kat.. Przykro mi- po policzku Danielle spłynęła pojedyncza łza.
-To jakiś głupi żart, tak?! Zaraz do niej zadzwonię. Wykręcę jej numer a ona parsknie śmiechem a później wróci i znów będzie tak jak dawniej- zaczęłam już wariować.
-Katherine! Cort nie żyje! Nie zmienisz tego!- potrząsnął mną Harry.
-Niee! To się nie dzieje! To tylko głupi sen!- upadłam na ziemię i zaczęłam płakać.
-Chodź Kat.. Trzeba jechać zidentyfikować jej ciało..- Kate podniosła mnie z podłogi. Wszyscy wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do Vana.
Już po chwili znajdowaliśmy się na posterunku. Weszliśmy do środka. Policjanci zaprowadzili nas na zidentyfikowanie ciała.
Zobaczyłam ciało przykryte białą pościelą. Już po chwili policjant odkrył jej twarz.
-O mój boże!- wtuliłam się w Harrego. To była ona.. Jej pomarańczowe włosy leżały na poduszce, śliczne niebieskie oczy były zamknięte a usta całe sine. Twarz była teraz cała blada i posiniaczona.
-Jechała autem które prowadził pijany człowiek. Było w nim razem 6 pasażerów. Ona i kierowca nie przeżyli- powiedział policjant i znów zakrył jej twarz.
Policjant jeszcze coś mówił jednak go nie słuchałam. Teraz patrzyłam na zakryte ciało pod którym leżała moja najlepsza przyjaciółka. W głowie ciągle miałam jej śliczny uśmiech i piękny, melodyjny głos. Czarujące niebieskie oczy w które mogłabym wpatrywać się dzień i noc..
W pewnym momencie nie wytrzymałam i wybiegłam stamtąd.
Usiadłam na schodach posterunku i zaczęłam płakać.
-Ona nie chciałaby żebyś teraz była smutna- przytulił mnie Harry.
-Ale ja ją kochałam jak własną siostrę- spojrzałam w niebo.
-Ale ona nadal jest z tobą tylko ty jej nie widzisz. Ale ona siedzi teraz obok ciebie i uśmiecha się mówiąc że wszystko będzie dobrze..- sam zaczął płakać.
-Co ja bym zrobiła gdybym straciła ciebie- mocniej wtuliłam się w jego tors i spojrzałam w niebo z myślą 'ona tam jest i chce żebym była wesoła i nie przejmowała się tym że nie ma jej na tym świecie bo ona nadal żyje tylko po prostu jej nie widzę i nie mogę poczuć jej dotyku, oddechu. Nie mogę usłyszeć jej głosu'.
Po chwili z posterunku wyszła reszta. Razem wróciliśmy do domu zamykając się w swoich pokojach i do późna płacząc, wspominając Cort...
 -----------------------------------------------------------------------------------------
Wróciłam! Ludzie mam wenę! Mam wenę! Cieszę się jak głupia chociaż że płaczę przez tą końcówkę. Tak bardzo związałam się z postacią Cortney że.. No beczę. Ale.. jednak 'coś musi się stać żeby później było lepiej'.
Liczę jednak na komentarze :)
Pozdrawiam <33
PS. 23 rozdział za kilka dni lub po jutrze.